Unieważniające środowisko

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Kiedy sadzimy roślinkę, dowiemy się najpierw jakie warunki powinniśmy jej stworzyć dla optymalnego rozwoju. Jak dużą powinna mieć doniczkę, w jakiej glebie najlepiej się będzie rozwijać. Jak często powinniśmy ją podlewać. Czy powinna rosnąć  na słońcu czy raczej w cieniu. Jakie rośliny można posadzić  w jej otoczeniu. I będziemy dokładać wszelkich starań, aby pielęgnować tę roślinkę, zgodnie z otrzymanymi wytycznymi. I będzie cieszyć nasze oczy, pachnieć lub pięknie wyglądać, rosnąć i dojrzewać.

Jesteśmy ludźmi i od urodzenia  przebywamy wśród ludzi. Ludzie są naszą glebą, naszym słońcem, naszą wodą i naszym otoczeniem. Rodzimy się mając pewne uwarunkowania genetyczne. Jesteśmy na przykład bardziej lub mniej
wrażliwi na bodźce docierające z zewnątrz i od wewnątrz nas. Jesteśmy nisko lub wysoko reaktywni. Albo oscylujemy  w jakimś punkcie pomiędzy niską i wysoką reaktywnością. Osoby nisko reaktywne mają wysoki próg reagowania. Oznacza to, że dopiero bardzo  silne bodźce wywołują u nich jakąś reakcję. Osoby o takim temperamencie  będą poszukiwać  stymulacji, by poczuć, że żyją.

W przeciwieństwie do nich, osoby wysoko reaktywne mają bardzo niski próg
wrażliwości. Nawet słabe bodźce, na które osoby  niskoreaktywne by nie zareagowały wcale, u nich wywołują silne reakcje. O takich osobach mówimy, że są wrażliwe emocjonalnie.

Naszą reakcją na bodźce są, między innymi, emocje. Mogą to być emocje odczuwane jako coś nie przyjemnego, awersyjnego:  na przykład lęk, strach, smutek, poczucie winy, wstyd, złość. Mogą to być emocje odczuwane jako
pozytywne, przyjemne: przykładowo radość, duma, zadowolenie, zaciekawienie, ekscytacja, podniecenie.

Emocje wywołują zmiany biochemiczne w naszym ciele. Krew krąży szybciej lub wolniej, odczuwamy gorąco lub chłód, serce bije szybciej lub wolniej, czujemy ścisk w gardle, w oczach mogą pojawić  się łzy.

Emocje zwykle trwają krotko. Ale w naszym mózgu  aktywują  wspomnienia, myśli, przekonania, doświadczenia związane z odczuwaną emocją.  To pamięć zależna od stanu. Zaktywowane stanem emocjonalnym wspomnienia, myśli i przekonania czynią  nas wrażliwszym naodpowiadające im bodźce, które mogą ponownie, szybciej i jeszcze silniej wywołać podobne do już odczuwanych, emocje.

Przykładowo, jeśli odczuwamy smutek, łatwiej przypominają nam się przykre sytuacje, do głowy przychodzą nam negatywne przekonania na temat nas samych, czy innych osób, otaczającego nas świata.

Analogicznie, jeśli odczuwamy radość, łatwiej dostępne pamięciowo są dla nas radosne wspomnienia, pozytywne myśli i przekonania na własny temat, dotyczące innych osób i świata.

Tak wyposażeni genetycznie  od niemowlęctwa wchodzimy w interakcje z otaczającym nas środowiskiem: czyli innymi ludźmi. Inni ludzie wywierają wpływ na nas, a my wywieramy wpływ na nich. Wzajemne dopasowanie nas samych  i otaczającego nas środowiska ( np. naszego zachowania i zdarzeń generowanych przez otoczenie)  warunkują kierunek rozwoju naszych cech osobowości, sposobów reagowania, przekonań na temat nas samych, otaczającego nas świata a nawet poczucie, że ten świat jest sprawiedliwy i bezpieczny albo, wręcz przeciwnie, wrogi i zagrażający.

Co powinno stanowić  dobrą glebę, wystarczającą ilość wody, prawidłowy  nawóz, naświetlenie i otoczenie roślinki,  jaką jest człowiek, by stał się dorosłą, samodzielną, szczęśliwą i spełnioną osobą?

Na to pytanie odpowiedź podsunął Maslow. Bezwarunkowa akceptacja, poczucie bezpieczeństwa, szacunek dla  prywatnych przeżyć osoby, tolerancja jego słabości i zaspokajanie jego  potrzeb przez rodziców i opiekunów.

Już od okresu niemowlęcego, nasi opiekunowie uczą nas rozumieć, nazywać i modulować emocje, jakie odczuwamy. Uśmiechają się do nas, gdy my się uśmiechamy. Krzywią się, gdy my się krzywimy. Mówią nam, że teraz płaczemy, teraz jesteśmy radośni, teraz odczuwamy głód a teraz jesteśmy śpiący. Jeśli   opiekunowie odzwierciedlają nasze rzeczywiste emocje,  w miarę rozwoju sami uczymy się  rozpoznawać je  i rozumieć, ufać im, znosić je, a dzięki emocjom adekwatnie radzić sobie ze środowiskiem. Jeśli coś nas złości, uczymy się bronić naszych  (lub tych, których kochamy) interesów i
reagować odpowiednio, w sytuacji gdy może nas spotkać krzywda aby się ochronić. Kiedy czujemy smutek, rozumiemy, że coś utraciliśmy, uczymy się godzenia  ze stratą i naszym smutkiem. Kiedy odczuwamy lęk, strach rozumiemy,  że coś nam grozi, uczymy się unikać niebezpiecznych sytuacji, dzięki czemu nie narażamy się niepotrzebnie na niebezpieczeństwa.

Rozumiejąc i radząc sobie z emocjami,  dzięki ich odzwierciedlaniu przez naszych opiekunów, uczymy się rozpoznawania i adekwatnego reagowania na otaczającą nas rzeczywistość.

Inaczej dzieje się, jeśli otaczające nas środowisko nie daje nam odpowiednich sygnałów zwrotnych. Jeśli za płacz  jesteśmy karani. Jeśli, obawiając się czegoś, jesteśmy wyśmiewani. Albo mówi się nam, że nie ma się czego bać
(podczas gdy my czujemy, że powody do strachu są). Jeśli nasz strach jest lekceważony, trywializowany. Nasz smutek bagatelizowany. Nasza radość tłumiona, karana, traktowana jako coś niewłaściwego a nawet  oburzającego. Jeśli nasza  wizja świata jest zaprzeczana przez otoczenie. Gdy otoczenie mówi nam, że czujemy coś zupełnie innego niż nam się wydaje. Jeśli otoczenie oczekuje od nas kontrolowania naszych emocji, nie nauczywszy nas wprzódy jak to się robi. Gdy nasi opiekunowie stale wymagają od nas osiągnięć, kontroli, posłuszeństwa i nie  odpowiadają na nasze potrzeby. Jeśli jesteśmy krytykowani, oceniani, karani za każdy przejaw indywidualizmu, samodzielności lub innych zachowań, które w tym środowisku nie są akceptowane. Gdy nasze otoczenie żąda od nas zmiany, bezwzględnego dostosowania się  do wymagań, przy równoczesnym lekceważeniu naszych prywatnych  emocji i  doświadczeń.  Oznacza to, że dorastamy w unieważniającym środowisku. Unieważniane są nasze prywatne przeżycia, doświadczenia i emocje. Unieważniani jesteśmy my sami.

Dorastanie w unieważniającym środowisku jest najbardziej destrukcyjne dla  osób bardzo wrażliwych, wysoko reaktywnych. Osoby o niższym progu wrażliwości mogą  sobie jakoś poradzić w środowisku unieważniającym, choć
wiadomo jest już, że opisane powyżej doświadczenia unieważniania, w zależności od ich częstotliwości i nasilenia, u każdego mogą wywołać nawet chroniczny stres i efekt  doświadczenia traumatycznego.  Ale osoba wrażliwa
emocjonalnie przejmie od otoczenia unieważnianie swoich przeżyć i doświadczeń. W rezultacie  będzie sama siebie unieważniać,  karać,  oceniać i krytykować. Nauczy się też, że jedynie przez wyrażenie skrajnie nasilonych emocji,  wywoła  w swoim otoczeniu  jakąś reakcję, zwróci na siebie uwagę bliskich.

W rezultacie nauczy się odczuwać tylko skrajne emocje: rozpacz zamiast smutku, wściekłość i agresję ( w tym, często, także autoagresję) zamiast zdrowej i motywującej do działania złości. Silną euforię, zachwyt  i idealizację zamiast  radości,  szacunku i podziwu.

Osoba wrażliwa emocjonalnie, dorastająca w unieważniającym środowisku, będzie oscylować pomiędzy skrajnie nasilonymi  emocjami lub całkowitym zamrożeniem uczuć (jeśli silne emocje będą stale przez nią  tłumione). I nie będzie potrafiła tych emocji modulować, jedynie będzie próbować je stale kontrolować. Z różnym skutkiem. W rezultacie  nieuniknionej porażki w kontrolowaniu własnych uczuć, osoba taka będzie odczuwała wstyd i poczucie winy. I często będzie karała siebie za tę porażkę. Kara może przybierać rożne formy, włącznie z próbami samobójczymi i okaleczaniem się.

Ponieważ unieważniające środowisko uważa, że lepiej wie, co osoba myśli i czuje, osoba unieważniana od dzieciństwa nie będzie miała zaufania do własnych emocji i przeżyć, będzie stale szukać w swoim otoczeniu odzwierciedlenia.

Ponieważ osoba taka uczy się tłumić i hamować własne  emocje (zgodnie z tym czego od niej wymaga otoczenie), nie będzie rozpoznawała sygnałów zagrożenia  i będzie się narażać na niebezpieczeństwa. Bez umiejętności rozpoznawania własnych emocji, będzie podejmować nierealistyczne plany, doświadczać porażek i w ich rezultacie poczucia winy, wstydu, złości na siebie lub na otoczenie. Bez umiejętności korzystania ze swoich emocji, nie będzie miała dostępu do swojej intuicji.

Roślina, posadzona w niewłaściwej dla niej glebie, podlewana niezdrową  wodą zamiast czystej, pozbawiona nawozów wzbogacających glebę,  trzymana na pełnym słońcu lub w ciemności, niezgodnie ze swoimi potrzebami, umarłaby z
powodu złych warunków życia. Pewnego dnia ze smutkiem zobaczylibyśmy, że listki jej zżółkły, kwiatki opadły, łodyżka się pokręciła, uschła i nie ma w niej życia. I nawet gdybyśmy ją przesadzili do lepszej gleby,  w miejscu najbardziej odpowiednim, podlewali zgodnie z jej wymaganiami, nie przywrócilibyśmy jej życia.

Może dlatego, nawet osoby, które unieważniają swoich bliskich, dbają o swoje rośliny ?

Z człowiekiem jest inaczej. Jeśli dożyje w  unieważniających warunkach do dorosłości, zrozumie swoje problemy i będzie chciał nad nimi pracować, to   ma szansę na zmianę. Może  nauczyć się rozpoznawania emocji, modulowania ich, nauczy się zaufania do siebie,  rozumienia i akceptowania swoich prywatnych doświadczeń. Z pomocą terapeuty, mając wolę zmiany, dążąc do samorozwoju i mając wolę pracy nad sobą, będzie w stanie stać się dojrzałą, samodzielną, adekwatnie rozumiejącą rzeczywistość i adekwatnie na nią reagującą, mającą zaufanie do siebie, tolerującą swoje  błędy, porażki i słabości, doceniającą swoje mocne strony, silną psychicznie i zdrową osobą.

(Inspiracją tego tekstu są badania i doświadczenia psychiatry i psychoterapeuty dr. Marshy M. Linehan.) 

Drop a comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *